Dwaj bracia artyści : zarys życia towarzyskiego XIX wieku (Potocki Leon) str. 8
Zobacz też:
-
Quady
dragon-paintball.com.pl -
Przemysł motoryzacyjny
www.transsystem.com.pl -
Koparki gąsienicowe
www.koparko-ladowarka.com.pl



święcił swój pędzel upięknieniu królewskich pałaców. To co zamyślał monarcha, miłośnik sztuk i nauk, to co przez ciąg długiego żywota marzył wielki artysta, dopiero za panowania cesarza Aleksandra błogi owoc przynieść miało; uniwersytet w Warszawie założonym został, a Marcelli Bacciarelli mianowany dziekanem wydziału sztuk pięknych. W drugim dziedzińcu zamkowym na dole, mieściły się przez lat kilkadziesiąt oryginalne odlewy z gipsu, najsławniejszych posągów i popiersi rzymskich, przesłanych niegdyś w darze przez papieża Ganganellego królowi polskiemu. W bocznej sali przeznaczonej na malarnią ćwiczyła się młodzież; ztamtąd na malarzów wychodziła.1) Dalej była pracownia samego Bacciarellego, tam przez pół wieku z pędzlem w ręku, dużo przedumał, niejedne myśl gienialną rzucił na płótno.
I czemuż ten, któremu stwórca tak wielkich udzielił zdolności, obwiany powietrzem rozpieszczonego dworu, używał ich najczęściej na oddanie rysów niejednej słynnej piękności, lubownicy zniewieściałego króla? Czemuż niemi pozawieszał ściany komnat
----------------------------------
1) Tokarski, ojciec Kucharski, Walii, Padurowski i inni. Uczyli się rysunków Marszałliiewicz, Paszkiewicz, Janiszewski, Misiewicz, John sztycharz, głuchoniemy Siennicki, Pauczyński i Stachowicz.
I czemuż ten, któremu stwórca tak wielkich udzielił zdolności, obwiany powietrzem rozpieszczonego dworu, używał ich najczęściej na oddanie rysów niejednej słynnej piękności, lubownicy zniewieściałego króla? Czemuż niemi pozawieszał ściany komnat
----------------------------------
1) Tokarski, ojciec Kucharski, Walii, Padurowski i inni. Uczyli się rysunków Marszałliiewicz, Paszkiewicz, Janiszewski, Misiewicz, John sztycharz, głuchoniemy Siennicki, Pauczyński i Stachowicz.
monarszych, poumieszczał je w apoteozach na sufitach warszawskiego zamku i łazienkowskiego pałacu? Czemuż również jak ówcześni poeci, zniżał się do pochlebstwa, i kiedy oni niejedne wszetecznicę uwielbiali rymem, on ją nie zatartemi farbami malował? Imiona osób składających tę galeryą zepsucia czas zaciera, zapomnieniem pokrywa, i kiedy artystyczną w nich tylko piękność arcydzieła sztuki potomność podziwiać będzie, wtedy dopiero imię mistrza, oczyszczone z wszelkich światowych wymagań, powodów i nagannych słabości, w poczet wielkich malarzy ośranastego stulecia policzonym zostanie!
Gdy major Druźbacki z Michałem Polińskim wchodził do pracowni Bacciarellego, Ośmdziesięcioletni starzec przed stalugą siedział, z pędzlem w ręku kończył obraz odtąd tak znany, owego wodza, którego żywot cały w tych się słowach zamykał: Zył dla ojczyzny, zginął dla sławy.1) Usłyszawszy wchodzących, rzucił ku drzwiom okiem, powstał
i majora serdecznie powitał.
"Panie Bacciarelli." rzekł major wskazując na Michała, "przedstawiam ci syna naszego Józefa Poliń-
-----------------------
1) Józef książę Poniatowski..
Gdy major Druźbacki z Michałem Polińskim wchodził do pracowni Bacciarellego, Ośmdziesięcioletni starzec przed stalugą siedział, z pędzlem w ręku kończył obraz odtąd tak znany, owego wodza, którego żywot cały w tych się słowach zamykał: Zył dla ojczyzny, zginął dla sławy.1) Usłyszawszy wchodzących, rzucił ku drzwiom okiem, powstał
i majora serdecznie powitał.
"Panie Bacciarelli." rzekł major wskazując na Michała, "przedstawiam ci syna naszego Józefa Poliń-
-----------------------
1) Józef książę Poniatowski..
skiego, dobry chłopiec, zdatność w nim znajdziesz, a poczciwe serce odziedziczył po ojcu."
"Najlepsza to spuścizna," odpowiedział malarz, " największe bogactwo, najpewniejsza rękojmia przyszłości!" Po niektórych zapytaniach i odpowiedziach tyczących się sztuki, po przejrzeniu teki z rysunkami przyniesionej przez Michała, malarz badawczćm okiem spojrzawszy na niego, a przypomniawszy, że sam był dworakiem: "Co to za piękna twarz," zawołał, "gdyby żył za czasów nieboszczyka króla, byłby fortunę zrobił."
"Panie dziekanie, " przerwał mu major, "gdyby był żył w owych czasach, o których wspominasz, piękną twarzą nie byłby się fortuny dorabiał, i bez urazy, nie pędzlem ale czem innem stałby się użytecznym krąjowi. "
"Zawsze żołnierz żołnierzem, " odpowiedział z uśmiechem Bacciarelli, ściskając majora za rękę. Poczem zasiadł z nim na kanapie, młodzieńca posadził na krześle i zajmująca rozpoczęła się rozmowa.
Starzy o przeszłości rozprawiać lubią, wspomnieniem się karmią, wspomnieniem żyją, i kiedy młodzi na skrzydłach wyobraźni za nieznanem gonią, tamci przypominają sobie to co minęło lecz było! Młody szuka, uchwycić pragnie, stary trzyma, wypuścić
"Najlepsza to spuścizna," odpowiedział malarz, " największe bogactwo, najpewniejsza rękojmia przyszłości!" Po niektórych zapytaniach i odpowiedziach tyczących się sztuki, po przejrzeniu teki z rysunkami przyniesionej przez Michała, malarz badawczćm okiem spojrzawszy na niego, a przypomniawszy, że sam był dworakiem: "Co to za piękna twarz," zawołał, "gdyby żył za czasów nieboszczyka króla, byłby fortunę zrobił."
"Panie dziekanie, " przerwał mu major, "gdyby był żył w owych czasach, o których wspominasz, piękną twarzą nie byłby się fortuny dorabiał, i bez urazy, nie pędzlem ale czem innem stałby się użytecznym krąjowi. "
"Zawsze żołnierz żołnierzem, " odpowiedział z uśmiechem Bacciarelli, ściskając majora za rękę. Poczem zasiadł z nim na kanapie, młodzieńca posadził na krześle i zajmująca rozpoczęła się rozmowa.
Starzy o przeszłości rozprawiać lubią, wspomnieniem się karmią, wspomnieniem żyją, i kiedy młodzi na skrzydłach wyobraźni za nieznanem gonią, tamci przypominają sobie to co minęło lecz było! Młody szuka, uchwycić pragnie, stary trzyma, wypuścić
się lęka, lecz musi; dla pierwszego uśmiech i nadzieja, dla drugiego westchnienie i tęsknota!
Skoro major z Michałem pożegnawszy się z panem Bacciarellim wychodzili z jego pracowni, przeprowadził ich do sali gdzie, kilkunastu uczniów pracowało z zajęciem, a odwróciwszy się do najstarszego z nich czyli raczej do zastępcy swojego, już osiwiałego na tym urzędzie: "Panie Padurowski," rzekł, "polecam panu Michała Polińskiego, syna dawnego przyjaciela mojego, młodzieńca pełnego zdatności i ochoty. Umieściłem go w mojej szkole i tobie pod opiekę oddaję. "
Skoro major z Michałem pożegnawszy się z panem Bacciarellim wychodzili z jego pracowni, przeprowadził ich do sali gdzie, kilkunastu uczniów pracowało z zajęciem, a odwróciwszy się do najstarszego z nich czyli raczej do zastępcy swojego, już osiwiałego na tym urzędzie: "Panie Padurowski," rzekł, "polecam panu Michała Polińskiego, syna dawnego przyjaciela mojego, młodzieńca pełnego zdatności i ochoty. Umieściłem go w mojej szkole i tobie pod opiekę oddaję. "
* * *
Czy wiecie kochani czytelnicy, co to jest namiętna miłość muzyki? ów szał dochodzący czasami aż do wściekłości? — Wiemy, odpowiecie mi na to, zatykając sobie uszy na samo wspomnienie. Znałem pewnego obywatela, młody, przystojny, bogaty: chciał, powinien się był ożenić, aby zostawić po sobie potomków dawnego imienia, aby na starość mieć pociechę, nie pozostać sam jeden na świecie. Od wschodu na zachód, od północy na południe przeplądrował kraj cały, wstępując wszędzie kędy zasłyszał, ze są córki na wydaniu, i chociaż wszystko przemawiało za nim, nie dostał żony. Z jakiegoż powodu? namię-
Czy wiecie kochani czytelnicy, co to jest namiętna miłość muzyki? ów szał dochodzący czasami aż do wściekłości? — Wiemy, odpowiecie mi na to, zatykając sobie uszy na samo wspomnienie. Znałem pewnego obywatela, młody, przystojny, bogaty: chciał, powinien się był ożenić, aby zostawić po sobie potomków dawnego imienia, aby na starość mieć pociechę, nie pozostać sam jeden na świecie. Od wschodu na zachód, od północy na południe przeplądrował kraj cały, wstępując wszędzie kędy zasłyszał, ze są córki na wydaniu, i chociaż wszystko przemawiało za nim, nie dostał żony. Z jakiegoż powodu? namię-