Zobacz też:






Wenecja rzucona wśrod morza, urągająca się z burzy, roztrącająca spienione fale o marmurowe posadzki kościołów i pałaców swoich, czemże się zdaje jeżeli nie fantastycznem widmem, utworem wyobraźni? A czem była owa wolność rzeczypospolitej weneckiej, za którą dzisiaj jeszcze Wenecyanin tak wzdycha, jeżeli nie fantastycznem urojeniem? Z dawnej Wenecyi kędy oddychano miłością i rozkoszą, kędy jakby na przekor naturze pałace wydobywające się z morskich toni zdumiewały oko przechodnia, a rękodzielnie dostarczały narodom co tylko wytwor wymyśleć, zbytek zażądać, bogactwa opłacić są w stanie! Dzisiaj niezamieszkałe pałace niszczeją, bezczynne rękodzielnie w letargu, a jeżeli piękna Wenecyanka nieulega dotąd zmianie, jeżeli miłość z jej oczu wyczytasz: skoro nadejdzie ów pożądany karnawał, zdaje się

--------------------------
czasach; tam jeszcze na marmurowych ścianach znajdziesz arcydzieła Tytiana, Tintoreta, Carlo Dolce, Pawła Veronesa.
Pałac Serra zadziwiający przepychem, zabytek szesnastego wieku, posiada jeżeli nie najrzadszą, to przynajmniej najliczniejszą galeryą obrazów w Europie.
Pałac Andrzeja Doria stoi dotąd w porcie po nad samym brzegiem morza z posągiem owego obrońcy wolności genuańskiej w postaci Neptuna. Pałac w ruinie, otaczające go do koła fontanny pozbawione wody, posąg uszkodzony, z całej dawnej świetności i sławy imię tylko Andrzeja Doria do potomków doszło.
tylko maskaradą tego co bywało dawniej. A z dawnej weneckiej wolności cóż pozostało? W cóż się obróciła ta mitra książęca, przewyższająca niejedną królewską koronę? Cóż się stało ze złotą księgą, z salą zgromadzeń senatu, kędy dumni senatorowie, mając nawet Dożę na swojem czele, truchleli na jedno skinienie rady dziesięciu? Cóż się stało z tym mostem, mostem westchnień przezwanym, przez któren kto raz przechodził więcej nie powracał? Cóż się stało z owemi lwiemi paszczami, zawsze otwartemi, na każden donos, oskarzenie, najczęściej niewinnego? Cóż się stało z owem więzieniem pod dachem z ołowiu? z ową inkwizycyą nazwaną świętą, a najeżoną torturą? Cóż się stało z owemi istotnemi powodami dumnej rzeczypospolitej upadku, w której wolność była tylko czczeni nazwaniem, a najuciążliwszy despotyzm na ziemi rzeczywistością? Książęcą mitrę zdarto z głowy, księgę złotą zamknięto, Doża z Adryatyckiem morzem wziął rozwód na zawsze, rada dziesięciu już tylko sromotnem wspomnieniem, ale paszcze lwie zastępuje czujne ucho obcego szpiega, inkwizycyą i tortury zastępuje żelazna ręka obcego rządu, obce armaty strzegą pustego portu, a po weneckiej ziemi obcy żołnierz stąpa. I przez ten most zkąd niejedno westchnienie wzniosło
sic do Boga, już nie zawożą ale wywożą więźniów do Szpielbergu. Murzyn Othello zamordował Desdemonę piękną Wenecyankę, tak niesie podanie, a dzisiaj Wenecya la bella, niewolnica, stała się najkosztowniejszym klejnotem korony następców Cezara! Młody artysto! zasmucony tem co było, co przeszło, co nie wraca, nie opuszczaj Wenecyi, nie obejrzawszy tego co jej sztuki piękne prawem dziedzictwa zostawiły! Rzuć badawczem okiem na ten kościół Ś. Marka, kędy spostrzeżesz połączone z sobą grecką, maurytańską i gotycką architekturę, a zdumiejesz na widok takiej abstrakcyj smaku i zarazem takiej wspaniałości ogółu! Patrz na te kolumny wysadzane najdroższemi kamieniami i złotem, na te koronkowego wyrabiania minarety jakby w całości przeniesione z Alhambry, na te śmiałe sklepienie jakby zawieszone w powietrzu, na te posadzki z alabastru i porfiru jakby urzeczywistnienie tysiąca i jednej nocy: są to lupy zwyciężonych narodów, jest to haracz Wschodu i Zachodu poświęcony Bogu. Na zewnętrznych arkadach wiodących do środka kościoła wznoszą się owe sławne konie Lizippa, zaprzężone niegdyś do rydwanu zwycięzców, przeszły z Konstantynopola do Rzymu, ztamtąd do Wenecyi, zawitały do Paryża, a dzisiaj na mocy restytucyi luzem na plac ś. Marka wróciły.