Zobacz też:






tło, wita płaczem życie pełne rozkoszy, ułudy, uroku? Może dlatego, że przeczuwał, że lada wicher północny zieloność mrozi a kwiaty rozwiewa, jak dziecko przeczuwa, że rozkosz pokrywa cierpienie, ułuda mami, a urok zawodzi.
Alpy są naturalnem przedmurzem włoskiej krainy, a tak jak pod pancerzem chroniącym pierś, jest pierś zasłaniająca rodzinną ziemię, po za Alpami wznosiły się dwie strażnice, dwa groźne olbrzymy, dwa wielkie miasta: Genua la super ba i Venezia la helia. Kiedy pierwsza roztaczała swoje marmurowe pałace po nad stromym brzegiem Śródziemnego morza, druga jakby unikając skwarnych promieni słońca, kąpała się w Adryatyckich nurtach. Obie przez kilka wieków nad morzami panowały, handel całego świata trzymały w swoim ręku, płody wszystkich krajów rozwoziły po całej kuli ziemskiej, wszystkie narody haracz im opłacały. Dziś pozbawione dawnej świetności, jak dwie królowe strącone z tronu, dawną purpurę zastąpiły kirem żałoby, dawną wolność poddaństwem, dawną dumę upokorzeniem. Przez Alpy, przez owe niedoprzebycia zapory, pierwszy Anibal zwycięzkie swoje zastępy przerzucił, Karol Wielki poszedł za jego przykładem, a po nich Napoleon nietylko że sobie do Włoch drogę otworzył, ale przej-
ścia swojego ślady, bitym gościńcem w skałach wykutym, potomności zostawił. Rzeczpospolita Genuańska i Wenecka z geograficznej karty europejskiej wymazane zostały. Cóż z dawnej pozostało potęgi? podania! z owego znaczenia? wspomnienia! z owych bogactw? nędza! W Genui marmurowe pałace stoją pustkami, niszczeją; w Wenecyi rozebrane, sprzedane, przewiezione, idą zdobić parki angielskich nababów. Już w Genui imiona Doriów, Durazów, Pallawicinich i Fiesków, w Wenecyi Kantarinich, Morozinich, Foskarych, Falierych i Dandolich należą do dziejów; i chociaż w Genui istnieje jeszcze ta przystań, z której młody Krzysztof Kolumb wypłynął na odkrycie nowego świata; chociaż w Wenecyi usłyszysz jeszcze czasami, płynąc w czarnej gondoli, pieśń Ariosta, Tassa, lub Dantego: dawna wesołość, gwar, ruch, życie zniknęły na zawsze. Już w opustoszałych portach nic ujrzysz tysiąca masztów z flagami rozlicznych narodów, dostrzeżesz tylko kiedy niekiedy omijające je zdala okręta, tak jak się omijają miejsca, do których nie wiedzie potrzeba, nie popycha chęć zysku; i skoro wiatr zawyje od morza, zda się żałosnym jękiem za tem co minęło; skoro spieniona fala o smutne nadbrzeża się roztrąca, zda się szemraniem na niestałość losu!
Jeżeli w Genui pragniemy jeszcze wynaleść arcydzieła malarskiej lub rzeźbiarskiej sztuki uratowane od zniszczenia, zaboru, sprzedaży, szukajmy po kościołach, pałacach; rzućmy okiem na te wspaniałe alfreski, wystawione wprawdzie od wieków na działanie powietrza, lecz przechowane w całości od dobroczynnego włoskiego nieba! Podziwiać będziemy pod względem architektury kościoły: Anunciata, 1) ś. Ambrożego, katedralny; unosić się nad skarbami sztuki w nich zawartych, a w kościele ś. Stefana z trudnością oderwać się zdołamy od zdobiącego ołtarz wielki obrazu podzielonego na dwie części, z których jedna jest pędzla Rafaela, druga Juliusza Romana; znajdziemy w pałacach Durazów, Serra, Andrzeja Doria 2) nieocenione utwory Titiana, Tiutoreta, Carlo Dolcza, Pawła Veroneza.

-----------------------------
1) Kościoł Anunciata cały z marmuru, wszelkie ozdoby złocone, albo z mozaiki drogiemi kamieniami wysadzanej, posiada kilka pięknych obrazów.
2) W pałacu Durazów, jednym z najwspanialszych w Genui, przebiegając te komnaty, sale, galerye, krużganki bez końca, kędy najmożniejsi obywatele, najbogatszej na świecie rzeczypospolitej, zgromadzali się niegdyś, odbywały się biesiady, panowała wesołość, muzyka grzmiała od rana do rana, a dziś wypłowiałe wierzchy pozostałych jeszcze mebli, gobeliny, dywany, zasłony i pokryte kurzem kunsztowne posadzki, świadczą o dawnym zbytku, o minionych