Dwaj bracia artyści : zarys życia towarzyskiego XIX wieku (Potocki Leon) str. 39
w nim jak ślady niegdyś zażytej trucizny pozostałemi. Margrabina rej wodziła w Paryżu, a kto tylko chciał być w eleganckim świecie dobrze widzianym, kto potrzebował protekcyi, cisnął się do jej podwoi, uradowany gdy go wpuścić raczyła, dumny kiedy do towarzystwa swego przyjęła, szczęśliwy kiedy na niego łaskawem okiem spojrzała, gdyż dodać wypada, iż margrabina wielką była kokietką. Jej apartament przystrojony nie ze zbytkiem, nie w smaku odrodzenia, gdyż odrodzenie dla Francyi jeszcze nie zabłysło, ale w smaku odrodzonego zepsucia z czasów rejencyi" Luwika XV, nosił na sobie piętno owej epoki ze wszystkiemi jej cackami, bawidełkami, kapryśnemi przesadami, dziwacznemi utworami, wymyślonemi dla zabawienia zniewieściałego monarchy, każącego obyczaje, dcpcącego prawa, znieważającego wiarę. Zawieszony wizerunek pani domu w jej ulubionym buduarze, był uprzywilejowaną ozdobą tego uprzywilejowanego miejsca. Naturalnej wielkości, jeżeli podobieństwo pochlebstwo tylko znajdywać mogło, lubiła się wpatrywać w niego i z upodobaniem powtarzała zastosowane niby do obrazu wiersze Bejrona, z którym, jak utrzymywała, łączyły ją stosunki ścisłej przyjaźni.
NA OBRAZ PRZEDSTAWIAJĄCY MARGRABINĘ III.
Gdy na twój obraz spoglądam,
Widzę wszystkie twoje rysy,
Twoje usta, twoje oczy,
I żył niebieskich po licach napisy,
I sploty kruczych warkoczy.
Jednak czegóś więcej żądam;
Nie chcę takiego obrazu
Gdzie sa oczy bez blasku, usta bez wyrazu,
Kędy serce jest bez bicia,
Gdzie nie masz życia! 1)
Przedstawiony margrabinie de Montvalais Andrzej Poliński, łaskawego doznał przyjęcia i czy z powodu rozgłoszonego muzykalnego talentu, czy że się podobać umiał, został, ie tak powiem, więcej niż pożądanym gościem, prawic domownikiem owej reprezentantki arystokracyi francuskiej. Służyć dwora panom trudno, w dwóch razem miejscach zamieszkać niepodobna; kiedy Poliński już nieopuszczał towarzystwa margrabiny. Adelna opuszczoną się uczuła. Nastąpił nakoniec dzień przeznaczony na przedstawienie opery Polińskiego. Uprzedzona, przygotowana publiczność, uwerturę oklaskami okryła, a któż opisać zdoła tego
-----------------------------------------------
1) Tłumaczenie z Bejrona.
Gdy na twój obraz spoglądam,
Widzę wszystkie twoje rysy,
Twoje usta, twoje oczy,
I żył niebieskich po licach napisy,
I sploty kruczych warkoczy.
Jednak czegóś więcej żądam;
Nie chcę takiego obrazu
Gdzie sa oczy bez blasku, usta bez wyrazu,
Kędy serce jest bez bicia,
Gdzie nie masz życia! 1)
Przedstawiony margrabinie de Montvalais Andrzej Poliński, łaskawego doznał przyjęcia i czy z powodu rozgłoszonego muzykalnego talentu, czy że się podobać umiał, został, ie tak powiem, więcej niż pożądanym gościem, prawic domownikiem owej reprezentantki arystokracyi francuskiej. Służyć dwora panom trudno, w dwóch razem miejscach zamieszkać niepodobna; kiedy Poliński już nieopuszczał towarzystwa margrabiny. Adelna opuszczoną się uczuła. Nastąpił nakoniec dzień przeznaczony na przedstawienie opery Polińskiego. Uprzedzona, przygotowana publiczność, uwerturę oklaskami okryła, a któż opisać zdoła tego
-----------------------------------------------
1) Tłumaczenie z Bejrona.
zachwycenia, uniesienia, szału, z jakim Adelina po odśpiewaniu pierwszej aryi powitaną została! Istotnie, głos jej nigdy nie był doszedł do takiej potęgi doskonałości, cała jej dusza w nim się odezwała, dusza cierpiąca, nieszczęśliwa! Śpiew jej coś nadludzkiego miał w sobie, wszystkich poruszył, serca rozdzierał, i kiedy w ostatnim akcie Berenika do Tytusa się odzywa:
Jam ci wszystko poświęciła,
A tyś mnie przestał już kochać!
z taką rozpaczliwą czułością te ostatnie wymówiła słowa, ze rozrzewnienie do najwyższego stopnia doszło: wszyscy płakali. Andrzej Poliński ukryty w loży raargrabini, stał za jej krzesłem, a gdy wyrzut Bereniki usłyszał i uczuł, gdy ujrzał jej wzrok wlepiony w dumną rywalkę która jej szczęście wydarła, krew się w żyłach ścięła, zadrżał; już brał za klamkę, aby biedz do niej przebaczenia żebrać. Spostrzegłszy to margrabina, nachyliła się ku niemu, coś mu do ucha szepnęła. Pomimo tego drzwi otwierał; wtedy powstała, spojrzała ostro na niego i wychodząc pierwsza z loży: "Suivez moi, je Vous l'ordonne" rzekła tak głośno, że w pobliskich lożach usłyszano jej słowa.
Operę zakończono, Adelinę bukietami i wieńcami
Jam ci wszystko poświęciła,
A tyś mnie przestał już kochać!
z taką rozpaczliwą czułością te ostatnie wymówiła słowa, ze rozrzewnienie do najwyższego stopnia doszło: wszyscy płakali. Andrzej Poliński ukryty w loży raargrabini, stał za jej krzesłem, a gdy wyrzut Bereniki usłyszał i uczuł, gdy ujrzał jej wzrok wlepiony w dumną rywalkę która jej szczęście wydarła, krew się w żyłach ścięła, zadrżał; już brał za klamkę, aby biedz do niej przebaczenia żebrać. Spostrzegłszy to margrabina, nachyliła się ku niemu, coś mu do ucha szepnęła. Pomimo tego drzwi otwierał; wtedy powstała, spojrzała ostro na niego i wychodząc pierwsza z loży: "Suivez moi, je Vous l'ordonne" rzekła tak głośno, że w pobliskich lożach usłyszano jej słowa.
Operę zakończono, Adelinę bukietami i wieńcami


