Dwaj bracia artyści : zarys życia towarzyskiego XIX wieku (Potocki Leon) str. 31
wuja regensem. Oddany później przez ojca na dwór hetmana Ogińskiego, trzymając się pańskiej klamki byłby się pewnie dobrego kawałka chleba dorobił, zwłaszcza, że był przystojnym, dzielnie konno jeździł, tęgi do korda, zwinny do mazura; inaczej się jednak stało. Młodemu wycierać kąty, być na usługach magnata, niejako barwę jego nosić i to pod bystrym nadzorem niefolgującego marszałka dworu, u którego bez przestanku rozkładano dywan a boćkowski był w robocie, nie przypadło do smaku. Nie zagrzał tez miejsca; po dwóch latach niespełna podziękował jaśnie oświeconemu panu za służbę, wymawiając się niepohamowaną żądzą do żołnierki. Hetman, pan łaskawy i hojnego serca, darował młodzikowi pięknego bułanego podjezdka ze swojego stada, kazał z kasy trzysta złotych wyliczyć i nie chcąc mu dalszego losu tamować, polecił go panu jenerałowi Bielakowi, dowodzącemu podówczas dywizyą lekkiej kawaleryi narodowej, przednią strażą litewską zwanej. Hieronim Bogdański wszedł zatem do czynnej służby do pułku złożonego po większej części z litewskich tatarów, pod dowództwem pułkownika Jakuba Azulewicza. W nim odbył kampanie 1792 i 1794 roku, a po rozbiorze kraju obaczył się wśród Warszawy, jak to mówią, na bruku. Ojciec już nie żył, fortuny nie zo-
stawił żadnej, do Litwy zatem było wracać daleko i nie było po co. Ale mówcie sobie co chcecie panowie sensaci, wy coście tyle książek pojedli, młoda a nie głupia głowa zawsze da sobie radę. Bogdański przypomniał, że pani hetmanowa Ogińska 1) z mężem w separacyi, mieszkała w dobrach swoich w Siedlcach, o kilkanaście mil od Warszawy; ruszył więc do Siedlec. Zarekomendowawszy się poważnej matronie jako dawny sługa hetmański, na dworze małżonki byłego benefaktora swojego umieszczenie znalazł. U pani hetmanowej pomiędzy pannami na respekcie, znajdywała się panna Przybystawska, gładkiego lica, przyzwoitego ułożenia, bogobojna, skromna, a do tego jak powiadano, posażna. Dalej nasz młodzik w konkury, w zalecanki, i nie minął rok, już do panieńskiego serca umiał sobie utorować drogę. Po zwykłych oświadczeniach i wzajemnej naradzie, udano się do pani hetmanowej o pozwolenie i błogosławieństwo. Zacna ta pani lubiła uczciwe stadła kojarzyć. Powziąwszy przedewszystkiem potrzebne wywiady dotyczące uprzedniego postępowania młodzieńca, sprawowania się jego na dworze hetmańskim i w wojsku:
------------------------------------------------------
1) Pani hetmanowa Ogińska była córką księcia Alexandra Czartoryskiego wielkiego kanclerza litewskiego.
------------------------------------------------------
1) Pani hetmanowa Ogińska była córką księcia Alexandra Czartoryskiego wielkiego kanclerza litewskiego.
gdy zyskane świadectwa chlubnie przemawiały za nim, żądane udzieliła pozwolenie, młodej parze sute wyprawiła wesele, a wraz z błogosławieństwem prócz wyprawy, pannie Przybystawskiej z szkatuły własnej złotych polskich dziesięć tysięcy wypłacić kazała. Tym sposobem Hieronim Bogdański los sobie zabezpieczył na przyszłość, dostał poczciwą żonę a z nią nieszpetny fundusz, gdyż prócz datku pani hetmanowej, panna Przybystawska trzy tysiące czerwonych złotych po rodzicach odziedziczyła. Przenieśli się do Warszawy, kupili dworek na Faworach, a resztę kapitału umieściwszy na procencie, mieli się z czego utrzymać przyzwoicie. Chociaż ich Pan Bóg obdarzył pokojem i swobodą, nie masz życia bez bolesnej próby: z czworga dzieci utracili wnet troje, jedna im Marya pozostała. Nastały wojenne czasy. Prusacy opuścili Warszawę, nadeszli Francuzi. Zakipiała w żyłach Bogdańskiego krew żołnierska, a powinność kazała, dla płonnych może nadziei, rozstać się z zaciszem domowem. Umieszczony w stopniu porucznika w pierwszym pułku ułanów legii nadwiślańskiej, zaraz po pruskiej kampanii z pułkiem do Hiszpanii wysłany, przez lat kilka pod obcem niebem za obcą walczył sprawę. W bitwie pod Albuhera Bogdański mocno ranny, otrzymawszy rangę kapitana, ozdo-
biony krzyżem legii honorowej, udał się do Paryża. Zaledwo przyszedł do zdrowia i do ojczyzny powrócił, zaledwo żonę i dziecko uściskał, już go do nowych bojów powinność wezwała. Przeniesiony do drugiego pułku ułanów księstwa warszawskiego, po odbyciu niefortunnej kampanii 1812 roku, w odwrocie z Moskwy pod Berezyną powtórnie ranny, do niewoli się dostał. Nastąpił pożądany pokój a każdy odetchnął po trudach i znojach, i Bogdański ujrzał się pod rodzinnym dachem. Otoczony swojemi, odpoczywał; nie spodziewał się, że tam, gdzie mu było tak dobrze, tak błogo, gorżkie łzy żalu wkrótce popłyną. Utracił żonę! Odtąd, jeżeli czas zagoił rany a smutek głęboki w smętność zamienił, już prawdziwego szczęścia na tej ziemi doznać nie mógł, nic mu zastąpić nie mogło poniesionej straty! Odtąd Marya jedyną dla niego została pociechą, a jedyną rozrywką podczas długich zimowych wieczorów, z dawnemi towarzyszami broni o wojaczce pogadanka.
Powiadają, że szkolna przyjaźń najtrwalsza, że wspomnieniem dziecinnego wieku w późnej nawet starości nie jedną nam chwilę umila. Być może, ale podług mnie nie masz jak powinowactwo broni, jak ta podzielność trudów, nie wygód, głodu, niebezpieczeństw: czy w boju czy w obozie, pod gołem nie-
Powiadają, że szkolna przyjaźń najtrwalsza, że wspomnieniem dziecinnego wieku w późnej nawet starości nie jedną nam chwilę umila. Być może, ale podług mnie nie masz jak powinowactwo broni, jak ta podzielność trudów, nie wygód, głodu, niebezpieczeństw: czy w boju czy w obozie, pod gołem nie-


