Dwaj bracia artyści : zarys życia towarzyskiego XIX wieku (Potocki Leon) str. 24
Zobacz też:
-
Hotel Głogów
www.qubushotel.com -
Baseny
www.abisan.pl -
Długopisy reklamowe
www.reed.kalisz.pl



syłając jej ręką od ust pocałunek. Wysokiego wzrostu, głowa zadarta do góry, gęstym włosem okryta, twarz rumianna obrośnięta faworytami. Z postawy, z ruchów wziąłbyś go za młodzika, gdyby szron zimowy sześćdziesiątówki nie zdradzał. Wykwintny na nim ubiór. Frak granatowy ze złotemi guzikami, dywdykowa kamizelka, chustka na szyi biała, koszula batystowa z żabotem przypiętym brylantową szpilką, jasne spodnie obcisłe, buty ze sztylpaini: dodaj do tego na złotym łańcuchu pęk dewizek od zegarka, pierścień z soliterem na palcu, a poznasz starego kawalera, starego eleganta w całem znaczeniu wyrazu.
"Czekiersiu, dokąd jedziesz tak wyświeżony od rana?" zapytała hrabina Nowodworska.
"Powracam, " odpowiedział całując ją w rękę. "Przepędziłein wieczór u księcia Hilarego, gdziem się zgrał i upił jak cztery dziewki. Ale cóż robi nasz Kupidynek?" Emilia wskazała ręką na łożko, Czekierski na palcach poszedł do chorego, elegant lekarzowi ustępował miejsca. Józef Czekierski podówczas największą miał wziętość w Warszawie. Dobry lekarz, doskonały operator, mógł się wielkiego dorobić majątku, nie trzymały go się jednak pieniądze, bo choć panów nielitościwie zdzierał, ubogich nietylko
"Czekiersiu, dokąd jedziesz tak wyświeżony od rana?" zapytała hrabina Nowodworska.
"Powracam, " odpowiedział całując ją w rękę. "Przepędziłein wieczór u księcia Hilarego, gdziem się zgrał i upił jak cztery dziewki. Ale cóż robi nasz Kupidynek?" Emilia wskazała ręką na łożko, Czekierski na palcach poszedł do chorego, elegant lekarzowi ustępował miejsca. Józef Czekierski podówczas największą miał wziętość w Warszawie. Dobry lekarz, doskonały operator, mógł się wielkiego dorobić majątku, nie trzymały go się jednak pieniądze, bo choć panów nielitościwie zdzierał, ubogich nietylko
darmo leczył, opatrywał ich w żywność i w lekarstwa kosztem własnej kieszeni. Przytem lubił karty, wino, kobiety, a noce trawił przy zielonym stoliku albo przy łóżku chorego. Poufały moie za nadto z kobietami, za panie brat z mężczyznami, nie znał różnicy stanów, urodzenia, znaczenia. Lubili go też wszyscy, bo on każdemu biegł w pomoc, każdego zabawił, z każdym gotów był się upić, do każdego przegrać pieniądze i zapłacić. Po starannem opatrzeniu rany, obandażowaniu jej na nowo, napisał receptę, oddał Michałowi; poczem wracając do hrabiny Nowodworskiej: "Nie lękaj się Emilko," rzekł, "wnet ci twego Kupidynka powrócę; tylko go króciej trzymaj, albo co lepsze, daj mu zupełne uwolnienie od służby, bo to widzisz za recydywę nie ręczę. Pani zaś zakazuję tych bezsennych nocy. Do trzech razy sztuka; jak będziesz nie spać, martwić się i płakać, to ci oczy popuchną, zbrzydniejesz, nikt na ciebie nie spojrzy. Pojazd na mnie czeka, siadaj, odwiozę cię do domu, bo się jeszcze rozchorujesz, a wtedy choćbyś wołała: Czekiersiu ratuj! gotowem nie ratować."
Emilia wstała z miejsca, uśmiechnęła do doktora, poszła do chorego, przez chwil kilka postała nad nim, coś powiedziała po cichu, ścisnęła za rękę, a wy-
Emilia wstała z miejsca, uśmiechnęła do doktora, poszła do chorego, przez chwil kilka postała nad nim, coś powiedziała po cichu, ścisnęła za rękę, a wy-
chodząc z Czekierskim z lekka się tylko Michałowi Polińskiemu skłoniła.
* * *
Za kochankę się strzelał, dla niej co tylko nie zginął, od roku jeszcze się nie zmienił; jakże odważny, jak ją kocha, jaki stały! Dodaj do tego rok dwudziesty życia, twarzyczkę w samym rozwoju piękności a będziesz w ustach każdej, w głowie u nie jednej i nawet do niejednego serduszka zapukasz.
Już kilka miesięcy od pojedynku minęło, nadeszła zima, karnawał jej rękę podawał. Andrzej Poliński wrócił do zdrowia, nieco jeszcze blady, mniej dziecinny, więcej pewien swego, zwyczajnie jak żołnierz po odbytej pierwszej kampanii. Młodzież dla niego z większem uszanowaniem, a kobiety? Z tych jedna napotkawszy Kupidynka z hrabiną Nowodworską: szkoda go, pomyślała: druga: nie długo tego będzie, sama wyrzekła do siebie; inna już wzrokiem wzrok jego szukała; tamta rzuciła słówko jak muszkę na wędce, ale się rybka nie dawała złapać.
Hrabina Nowodworska siedząc przed stolikiem list pisała, kiedy Andrzej Poliński wszedł do pokoju. Ścisnął ją za rękę, a nie chcąc przeszkadzać, pierwszą książkę wziął z brzegu, siadł pod oknem i czy-
tać zaczął. Pomimo tego, nie wiem dla czego, ale przeszkadzał, niecierpliwił. Emilia odepchnąwszy papier od siebie, pióro wypuściła z ręki i gdy spojrzała na Andrzeja, ten właśnie w tej chwili ziewał. "Dobrze się bawisz, " rzekła do niego.
"Co za nudna książka, " odpowiedział.
"Co, nudna Korinna pani de Stael? "Nienawidzę kobietę szukającą oklasków, uganiającą się za rozgłośną sławą, prawiącą do motłochu jak z katedry. Sybilla improwizująca ze szczytów kapitolu, w książce nawet nudna, a w rzeczywistości okrywa się śmiesznością. "
"Andrzeju, " przerwała mu Emilia jakby z wyrzutem, "zaledwoś się dowiedział co to jest kobieta, już jej wszystkiego zaprzeczasz, wszystko odmawiasz! Wczoraj jeszcze biłeś czołem przed twoim bożyszczem, a dziś go z piedestału strącasz! Od jakiegoż to czasu ta nieubłagana przeciwko nam zawziętość obudziła się w tobie?-
"0d czasu jakiem was poznał, " odpowiedział z lekkim odcieniem urągania. "Poznał!" zawołała hrabina Nowodworska, "czy wiesz do czego doświadczenie twoje porównać można? do poronienia, do przedwczesnego owocu!"
"Ograniczone są szranki panowania kobiety, "mó-
"Co za nudna książka, " odpowiedział.
"Co, nudna Korinna pani de Stael? "Nienawidzę kobietę szukającą oklasków, uganiającą się za rozgłośną sławą, prawiącą do motłochu jak z katedry. Sybilla improwizująca ze szczytów kapitolu, w książce nawet nudna, a w rzeczywistości okrywa się śmiesznością. "
"Andrzeju, " przerwała mu Emilia jakby z wyrzutem, "zaledwoś się dowiedział co to jest kobieta, już jej wszystkiego zaprzeczasz, wszystko odmawiasz! Wczoraj jeszcze biłeś czołem przed twoim bożyszczem, a dziś go z piedestału strącasz! Od jakiegoż to czasu ta nieubłagana przeciwko nam zawziętość obudziła się w tobie?-
"0d czasu jakiem was poznał, " odpowiedział z lekkim odcieniem urągania. "Poznał!" zawołała hrabina Nowodworska, "czy wiesz do czego doświadczenie twoje porównać można? do poronienia, do przedwczesnego owocu!"
"Ograniczone są szranki panowania kobiety, "mó-