Zobacz też:






proszono sam kwiat pierwszego towarzystwa naszej stolicy.
Niebędę się rozwodził nad pięknością naszych kobiet, któż nie wie, że Polki są piękne? nie będę opisywał ubrania, któż nie wie, że się stroić umieją i lubią? Nie będę się zastanawiał nad wytworem, przepychem, zbytkiem a zarazem gustownym urządzeniem całej fety, bo wszakże wiadomo, że Polak nic bardzo dba o pieniądze, kiedy o zabawę idzie, a smaku dobrego daje dowody, kiedy się podobać chce i umie.
Po wykwintnym podwieczorku, już od kilku godzin tańcowano w rzęsisto oświetlonym salonie; na dworze noc była piękna, a księżyc srebrnym blaskiem oświecał ogród.
Przy otwartym oknie siedziała hrabina Nowodworska, zmęczona tańcem, odpoczywała. Obok niej Andrzej Poliński, oczy miał w nią wlepione, a w oczach jego malowało się: kocham ciebie szalenie, całe życie kochać będę! Malowała się miłość ośmnastoletniego, małoletniego serca, które, skoro do pełnoletności dojdzie, najczęściej to co było, za niebyłe uważa. Hrabina nie patrzała na niego jak na swoją ofiarę, bo wtedy uczucie litości domieszać się zwykło, ale jak na swoje nabycie, z przywiązaniem do własności,
z miłością samej siebie. Kiedy on jej swoje zapały, niewprawnym jeszcze, niezrozumiałym, nadmiarem szczęścia zagmatwanym, tłumaczył językiem: "Mały idź tańcować". Rzekła do niego z uśmiechem. "Chyba razem" odpowiedział. "Ja tańcować nie będę bom zmęczona" "więc i ja zostanę". "Nie zostaniesz, bo ja chcę, abyś tańcował" "Niemogę". "Rozkazuję". Wymówiła groźnie jakby z gniewem. Andrzej odszedł ze zdaniem się niewolnika, ale zarazem złą niechęcią, która w nas powstaje w skutek wysłuchania niesprawiedliwego wyroku.
Hrabina towarzyszyła okiem tańcującemu młodzieńcowi, widziała go przez czas niejaki, nakoniec widzieć przestała, bo o czem innym zaczęła myśleć, a przez myśl każden przedmiot jeżeli najlepiej dostrzegać się daje, niechże myśl nas gdzie indziej uniesie, chociaż na tenże sam przedmiot patrzymy jeszcze, już nam znika z oczu.
W tem po za sobą lekki usłyszała szelest, odwróciła się i ujrzała nieznajomego. Stał nieruchomy pod oknem, wpatrywać się zdawał na świat wielki jakby z ustronia: nie z ciekawością, bez podziwienia, jeżeli nie z szyderstwem to przynajmniej z niesmakiem! Twarz bladą, czarne okalały włosy, rysy twarzy malownicze nosiły na sobie wyraz smutku, ślady
cierpienia: oczy czarne i przenikliwe zanurzały się w głąb sali; skoro się na pokłady przypadkiem ze spojrzeniem hrabiny, ona jakby olśniona nagłym i niespodzianym blaskiem głowę spuścić musiała, a gdy ją na nowo podniosła, juź nieznajomego nie było.
Jakaś niespokojność, do przestrachu podobna, ogarnęła ją całą, powstała z miejsca, a Andrzej dokończywszy przymuszonego tańca, skoro powrócił do niej, tak ją zastał zmienioną, że z troskliwością, o co jej jest, zapytał? "Głowa mię boli", odpowiedziała z roztargnieniem, wychodząc do ogrodu, wsparta na jego ramieniu. I wszystkie przeszła ulice, i na wszystkie oglądała się strony napróżno; poczem już nawet nie wstąpiwszy nazad do sali balowej wsiadła do pojazdu i do Warszawy wróciła, Sklepy były pozamykane, kogo tylko napotkałeś na ulicy był w świątecznym stroju: musiało zatem być święto; ale dla czego mało spotykałeś kogo? dla czego w mieście było tak pusto? Drugi dzień Zielonych świątek całą ludność wyprowadził za mury i do Bielan 1) przeniósł.

----------------------
1) Pośrodku sosnowego lasu, po nad stromym brzegiem Wisły, w miejscu przezwanem Bielany, Władysław IV. król polski, z powodu szczęśliwie ukończonej wojny z Rosyą i zawartego pokoju w roku 1639, osadził pustelników
O milę od Warszawy, po nad wzniosłym brzegiem Wisły rozciąga się gęsty las sosnowy. Przyjdź tam w dzień powszedni, nie spotkasz nikogo prócz unikającego od ciebie zakonnika, błądzącego po tym eremie smutku i milczenia. Tyś tam przyszedł ciekawością wiedziony, on tam pozostał przekonaniem zatrzymany, a nieraz wyrzutem sumienia lub wielkiem nieszczęściem przykuty. Całem jego zajęciem rozpamiętywanie, całą pociechą modlitwa; a jeżeli kiedy niekiedy po tym ciemnym przechodząc się borze rzuci okiem na drugi brzeg rzeki, kędy się malownicza okolica odsłania, jeżeli przypomni dawne życie: stłumi w sobie westchnienie aby go sam nawet niedosłyszał, zapuści kaptur na oczy i powtarzając memento mori, do klasztoru powraca. Od jakiego czasu w drugi dzień obchodu pamiątki zesłania Ducha świętego nastał

--------------------------
reguły ś. Romualda na Półkowej górze. Jan Kazimierz przyłożył się do wymurowania kościoła, pomnożył fundusze i w tem ulubionem miejscu oddzielny dom dla siebie wystawił Naśladując go panowie, wznosili proste ale pełne gustu, włoskim kształtem domki, umieszczając na nich swe herby. W kościele bielańskim złożone zostało serce króla Michała. August II. w zwierzyńcu bielańskim często odprawiał łowy. Stanisław Poniatowski w 1766 roku na Bielanach wielką wyprawiał ucztę, po której nastąpił bal i okazała iluminncya. (Baliński: Starożytna Polska.)