Dwaj bracia artyści : zarys życia towarzyskiego XIX wieku (Potocki Leon) str. 12
się na nic nie zdała, najmniejszego wyrzutu, bo czuł że wyrzut sprawiedliwy jątrzy a nie goi. "Nie zapominaj wśród światowych zabaw że masz brata," rzekł do niego, "a kiedy ci będzie smutno i tęskno, tu zawsze znajdziesz pociechę. Obyś jej nigdy nie potrzebował szukać!" dodał ze źle ukrytem rozrzewnieniem. Andrzej serdecznie Michała uściskał, łzy mu się zakręciły w oczach, zachwiało się nawet na chwilę przedsięwzięcie, bo miał w gruncie dobre serce, ale rozsądek, jak się potem przed sobą tłómaczył, wziął górę i czemprędzej z trzeciego na pierwsze zszedł piętro. Istotnie w opinii ludzi rozsądnych schodził i gdyby się był sumienia własnego zapytał, tę samą byłby otrzymał odpowiedź; w sercu tylko kochającego brata pozostał na miejscu.
Andrzej Poliński w odmęt rzucony, musiał odtąd żyć jak w odmęcie. Co mu ojciec zostawił w gotowiźnie poszło na urządzenie mieszkania. Po środku wybitego angielskim dywanem salonu stał przepyszny fortepian wiedeński, szafy mahoniowe zawierały wyborową bibliotekę, dzieła sztuki, cały komplet najnowszych oper. Te kosztowne meble, obrazy pierwszych mistrzów muzyki, niejednej słynnej primadonny portret, ta zbytkowna fajczarnia, z której każden bursztyn mógł w ustach wielkiego wezyra wła-
Andrzej Poliński w odmęt rzucony, musiał odtąd żyć jak w odmęcie. Co mu ojciec zostawił w gotowiźnie poszło na urządzenie mieszkania. Po środku wybitego angielskim dywanem salonu stał przepyszny fortepian wiedeński, szafy mahoniowe zawierały wyborową bibliotekę, dzieła sztuki, cały komplet najnowszych oper. Te kosztowne meble, obrazy pierwszych mistrzów muzyki, niejednej słynnej primadonny portret, ta zbytkowna fajczarnia, z której każden bursztyn mógł w ustach wielkiego wezyra wła-
ściwe sobie znaleść miejsce: to wszystko wielkich wymagało nakładów. Od czasu jak Andrzej pod opieką księcia Hilarego wszedł do salonu hrabiny Nowodworskiej i już z niego rzadko kiedy wychodził, od czasu kiedy w poczet modnej młodzieży się zapisał, żyjąc z nią, żyć jak ona musiał. Dużo tracąc, dużo potrzebował, ale i na to na wielkim świecie znajdują się sposoby. Siadłszy raz przez ciekawość przy zielonym stoliku, machinalnie wziął kartę do ręki, spróbował i wygrał. Wygrawszy trochę, chciał wygrać więcej, i tu go niezawiodła fortuna, zaczęła mu sprzyjać, a pieniądze zaczęły się sypać. Jednak nie zawsze wiatr pomyślny wieje; w dniach niefortunnych, gdyż i te nadejść musiały z kolei, znalazł się inny sposób, otworzył u lichwiarzy kredyt, bo wszakże lichwa istnieje od czasu jak żydów z Jerozolimy wygnano, i póty trwać będzie, dopokąd do niej nie wrócą. "Bodajbyście do niej nigdy nie znaleźli drogi," powtarza niejeden syn marnotrawny pisząc weksel na sto, choć bierze do ręki dwadzieścia. "Bodajbyście czemprędzej powrócili do niej," dodaje ojciec opłacający długi marnotrawnego syna.
* * *
Po kilkunastu latach ciągłych wojen, nadszedł błogi pokój, a Europa oddychać, odpoczywać zaczynała.
Po kilkunastu latach ciągłych wojen, nadszedł błogi pokój, a Europa oddychać, odpoczywać zaczynała.
I w naszym kraju nowa zajaśniała zorza, porządek się ustalał, dobry byt powracał, goiły się rany, nadzieja szczęśliwszej przyszłości zacierała pamięć próżnych wysileń, daremnie poniesionych ofiar, doznanych zawodów! I karnawał w roku 1817 dużo obiecywał, dużo dotrzymał; bo mówcie co chcecie panowie filozofowie, z człowieka nawet najrozsądniejszego wielkie dziecko: kiedy boli, płacze, kiedy przestanie boleć, śmieje się i skacze.
I radowała się Warszawa, sama nie wiedziała dla czego, i tańcowała jak jej zagrano! Rodziny Zamojskich, Potockich, Chodkiewiczów, Sapiehów otworzyły swoje podwoje, przypomniały sobie dawną gościnność przodków, nieco przekształconą wprawdzie kapryśną modą, nieco okolicznościami skrępowaną, ale w gruncie nieodrodną od tych dziejowych podań, od tego co w charakter narodowy wrosło. Szereg świetnych balów dawanych przez namiestnika i komisarza królewskiego rozpoczął czas zabaw, a teatr amatorski i loterye fantowe z przeznaczeniem dochodu na ubogich, nadały zabawom dobroczynny kierunek. Żałoba niedozwalała jeszcze Andrzejowi Polińskiemu uczęszczać na bale, żadnego jednak nie opuścił wieczoru, żaden koncert nie obszedł się bez niego. Lubiony od młodzieży, gdyż młodszy od drugich nie
I radowała się Warszawa, sama nie wiedziała dla czego, i tańcowała jak jej zagrano! Rodziny Zamojskich, Potockich, Chodkiewiczów, Sapiehów otworzyły swoje podwoje, przypomniały sobie dawną gościnność przodków, nieco przekształconą wprawdzie kapryśną modą, nieco okolicznościami skrępowaną, ale w gruncie nieodrodną od tych dziejowych podań, od tego co w charakter narodowy wrosło. Szereg świetnych balów dawanych przez namiestnika i komisarza królewskiego rozpoczął czas zabaw, a teatr amatorski i loterye fantowe z przeznaczeniem dochodu na ubogich, nadały zabawom dobroczynny kierunek. Żałoba niedozwalała jeszcze Andrzejowi Polińskiemu uczęszczać na bale, żadnego jednak nie opuścił wieczoru, żaden koncert nie obszedł się bez niego. Lubiony od młodzieży, gdyż młodszy od drugich nie
mógł być jeszcze zawadą, zazdrości nie wzbudzał: a trzpiot wesoły, przytem ładny, zgrabny i dowcipny, od towarzyszy kupidynkiem przezwanym został.
Utrzymywała razu pewnego przedemną kobieta uchodząca za bardzo rozumną, że nic tak chłopca młodego nic kształci do pożytecznego życia nadal, jak wychowanie publiczne: "Oddaj naprzód syna do szkoły, następnie uniwersytetu, a skoro z niego wyjdzie, niech się w starszej od siebie a rozumnej kobiecie rozkocha; ta serce jego wykształci, rozwinie umysł, edukacyą dokończy. " Silne a nawet namiętne przywiązanie młodzieńca do kobiety starszej wiekiem ale rozumnej i przedewszystkiem dobrej, że wielki wpływ mieć może na całe jego życie, na to się zgadzam, bo ta skoro się szczerze do niego przywiąże, on w jej sercu znajdzie schronienie, radę i pociechę. Lecz niechże będzie z rzędu tych jakich najwięcej na świecie, co to kwiat zaledwo rozkwitły zerwie, woń tylko z niego wciągnie w siebie i rzuci; niechże w nim jedynie szuka i znajduje dogodzenie chwilowego kaprysu, namiętnego szału; wnet dziewiczą wyobraźnią rozczaruje, szlachetny zapał oziębi, zepsuciem obwieje i wiarę powątpiewaniem podkopie; bo jeżeli kobieta może nam drogę wskazać do nieba, kobieta może nas wtrącić do piekła!
Utrzymywała razu pewnego przedemną kobieta uchodząca za bardzo rozumną, że nic tak chłopca młodego nic kształci do pożytecznego życia nadal, jak wychowanie publiczne: "Oddaj naprzód syna do szkoły, następnie uniwersytetu, a skoro z niego wyjdzie, niech się w starszej od siebie a rozumnej kobiecie rozkocha; ta serce jego wykształci, rozwinie umysł, edukacyą dokończy. " Silne a nawet namiętne przywiązanie młodzieńca do kobiety starszej wiekiem ale rozumnej i przedewszystkiem dobrej, że wielki wpływ mieć może na całe jego życie, na to się zgadzam, bo ta skoro się szczerze do niego przywiąże, on w jej sercu znajdzie schronienie, radę i pociechę. Lecz niechże będzie z rzędu tych jakich najwięcej na świecie, co to kwiat zaledwo rozkwitły zerwie, woń tylko z niego wciągnie w siebie i rzuci; niechże w nim jedynie szuka i znajduje dogodzenie chwilowego kaprysu, namiętnego szału; wnet dziewiczą wyobraźnią rozczaruje, szlachetny zapał oziębi, zepsuciem obwieje i wiarę powątpiewaniem podkopie; bo jeżeli kobieta może nam drogę wskazać do nieba, kobieta może nas wtrącić do piekła!


