Dwaj bracia artyści : zarys życia towarzyskiego XIX wieku (Potocki Leon)
(strona 1) " DWAJ BRACIA ARTYŚCI Zarys życia towarzyskiego XIX. wieku przez L.P. Poznań w Księgarni Jana Konstantego Żupańskiego. 1856. Poznań, czcionkami W. Deckera i Spółki. ..."
(strona 2) " Le honheur ne se trouve ni dans la gloire, ni dans les succes du monde ni meme dans l'amour, ni dans la vie de familie. Où douc le chercher? Ostatnie promienia zachodzącego słońca oświecały nie wielką izbę. Białe ściany,..."
(strona 3) " zatem kędy was powołuje głos silniejszy od mojej rady: pan Bóg tak chciał, niechaj się święta wola Jego stanie. W moim kantorku znajdziecie ostatnie rozporządzenie, znajdziecie dwa tysiące czrwonych złotych. Zebrałem je..."
(strona 4) " szczenią, ten, że tak powiem, drugi chrzest człowieka! Bo jeżeli pierwszy z pierworodnego grzechu nas oczyszcza, drugi otwiera wrota wieczności wtedy, kiedy życie stygnąć się zdaje, a zbliża się chwila, w której dusza od ziemskich..."
(strona 5) " nały. Nie minęło lat kilka, umarła mu żona. Tak nagłym uderzony gromem, ręce mu opadły od pracy, odstąpiła odwaga; a jeżeli w przyszłości dzieci były dla niego nadzieją, mogły się stać pociechą, w terazniejszości czuł się..."
(strona 6) " wybierzesz, choćby mniej ładną, byle bogatą; i karyerę po pańsku zakończysz. To co ci ojciec zostawił, wystarczy na wstęp do dzieła, znajdą się może, epizody w czasie prowadzenia intrygi, a czyż może być świetniejsze..."
(strona 7) " "Poszedł do pana Elsnera, — odpowiedział Michał, — stara się o umieszczenie w konserwatorium muzycznym. "Czy czasem zamiast do pana Elsncra nic poszedł do Ulrycha po bukiet dla pewnej hrabiny? widziałem go wczoraj w jej loży na..."
(strona 8) " święcił swój pędzel upięknieniu królewskich pałaców. To co zamyślał monarcha, miłośnik sztuk i nauk, to co przez ciąg długiego żywota marzył wielki artysta, dopiero za panowania cesarza Aleksandra błogi owoc przynieść miało;..."
(strona 9) " tne zamiłowanie do muzyki a raczej do kwartetów, stawało mu zawsze i wszędzie na przeszkodzie. Sam, ze skrzypcami w ręku, z trzema dohranemi muzykantami zajeżdżał do obywatelskiego domu. Po zwykłych ceremoniach przywitania,..."
(strona 10) " niebieskie oko tęsknotą zamglone, zwilżone wyrazem słodyczy, wrodzoną nieśmiałością spuszczone, wewnętrznem cierpieniem łzą zaszłe. Był w wiośnie życia, ale ta wiosna jakie podobną była do tego majowego poranku, kiedy północny..."
(strona 11) " wesołości i smutku, jest księgą jego dziejów, skarbcem wiadomości, podaniem życia przodków, wyrazem serca, obrazem szczęścia i niedoli, tęsknotą wygnańca za rodzinną ziemią, łzą wylaną na grobowej mogile. " Zastarzały..."
(strona 12) " się na nic nie zdała, najmniejszego wyrzutu, bo czuł że wyrzut sprawiedliwy jątrzy a nie goi. "Nie zapominaj wśród światowych zabaw że masz brata," rzekł do niego, "a kiedy ci będzie smutno i tęskno, tu zawsze znajdziesz pociechę...."
(strona 13) " Hrabina Nowodworska siedziała w wygodnym krześle, Andrzej u jej nóg na małej poduszce piękną głowę podnosił w górę i patrzał w nią jak w to co nad nami wysoko!" Emilio, — zapytał, budząc się z długiego zachwytu, — czy ty mnie..."
(strona 14) " i nic tuliły się do starych pni potrzaskanych burzą, nie szukały cienia pod rozłożystemi konary, osobno wystrzeliwały w górę, osobno dla siebie szukały słońca promieni, bez podpory, bez opieki, bez osłony o własnej sile z życiem..."
(strona 15) " tara z nawyknienia, dla przypomnienia, dla niezapomnienia; młodzi chociaż czasem z musu, dla przyjętego zwyczaju, stosując się do tych karbów towarzyskich wymagań, z pod których nieośmielono się jeszcze wybijać! Nie powiem, aby te..."
(strona 16) " tak czarującej wdziękami, zdającej się snem ideału piękna, urzeczywistnieniem wszelkich przymiotów duszy; zalotność spuszczała głowę a serce się radowało powrotem przekonania, że świat mniej popsuty, że cnota jeszcze istnieje!..."
(strona 17) " kała się para. Czarująca wdziękiem, nęcąca powabem z gibkością zgrabnego ciała, w całem znaczeniu wyrazu, hoża polska dziewica, małą nóżka, nie dotykając się nawet posadzki, znikała nam z oczu, a wszystkie oczy za nią..."
(strona 18) " wszedł drugi sekundant, sprawił zadziwienie; a kiedy za nim ujrzano mordercę, ogólne oburzenie nastało. Książę M. nie mogąc dłużej wytrzymać, wziął za kapelusz: "Cela s'appelle, l'impudence du vice" rzekł po cichu do gospodyni domu..."
(strona 19) " proszono sam kwiat pierwszego towarzystwa naszej stolicy. Niebędę się rozwodził nad pięknością naszych kobiet, któż nie wie, że Polki są piękne? nie będę opisywał ubrania, któż nie wie, że się stroić umieją i lubią? Nie..."
(strona 20) " zwyczaj pielgrzymki do Bielan? nie wiadomo. Cel jedynie pobożny był bez wątpienia jej początkiem. "Garstka wiernych wyszedłszy ze stolicy o wschodzie słońca, udała się śpiewając pobożne pienia do lasku o milę odległego, w którym..."
(strona 21) " gnatów; 1) co tylko zbytek najkosztowniejszego mieć może, co tylko wytwor wynaleść zdoła, co tylko wystawa najokazalszego posiada: u pana Chovot widziałeś. Co tylko popsuty smakoszów żołądek wymaga, wymysł i kaprys zażądać mogą:..."
(strona 22) " wieli, bo myśl, że nazajutrz walczyć będzie w obronie kochanki, rozpromieniała młodzieńczą jego wyobraźnię. Zaledwo pierwsze promienia wschodzącego słońca poczynały ozłacać piękny wiosenny poranek, książę Hilary z Andrzejem..."
(strona 23) " szli ludzie, kędy tłum, gwar, roztargnienie znaleść mogłam. Przebiegając pędem wiatru drogę do Bielan, brat twój ukłonił się przechodzącemu, zapytałam komu? nazwał ciebie i odwróciłam się w twoją stronę, oczy się nasze..."
(strona 24) " syłając jej ręką od ust pocałunek. Wysokiego wzrostu, głowa zadarta do góry, gęstym włosem okryta, twarz rumianna obrośnięta faworytami. Z postawy, z ruchów wziąłbyś go za młodzika, gdyby szron zimowy sześćdziesiątówki nie..."
(strona 25) " wil dalej Poliński, "im w mniejszym zawarte obrębie, tem silniejsze; niechże z nich wychodzi, całą potęgę traci. Miłość waszym żywiołem, serca nasze jedynym podbojem; zostawcie nam ster rządu z owem urojonem może pierwszeństwem nad..."
(strona 26) " tchnienia, chciwy laurów, podbojów innego moie rodzaju." Adelina uśmiechnęła się i z Polińskim zaczęła po włosku rozmawiać. Patrz jak Emilia Adelinie swojego Kupidynka poleca, cóz książe powiesz na podobną wspaniałomyślność z..."
(strona 27) " stronom dopomagała. Namiętna Włoszka wydziwić się nie mogła, jak Polka może kochać, a nie być zazdrosną. Pod koniec karnawału, dwóch podróżujących Anglików przyjechało do Warszawy, i natychmiast do pierwszych towarzystw, na..."
(strona 28) " jaźni. Była smutną, a ze smutku swojego rachunku jeszcze sobie zdać nie umiała. Chcąc zatem czas zabić, kiedy go przedłużyć nie mogła, przyrządzała się, gotowała do podróży. On na kanapie siedział nieruchomy, ona w ciągłym..."
(strona 29) " przez ulicę przechodzić. Nie lękała się chyba złodzieja, zresztą nikt nie śmiał jej zaczepiać, strzegła ją przodków naszych obyczajność, przyzwoitość, poczciwość. Napastować słabszego było u nas hańbą, bronić słabszego..."
(strona 30) " grzeczności, gdyż do przyjaźni niezaprzeczone ma prawo. Mieszkam na Faworach, w moim własnym dworku, i spodziewam się, że mnie odwiedzisz, ze mi tej miłej sercu mojemu przyjemności nie odmówisz. Nazajutrz major Drużbacki, wzdłuż i w..."
(strona 31) " wuja regensem. Oddany później przez ojca na dwór hetmana Ogińskiego, trzymając się pańskiej klamki byłby się pewnie dobrego kawałka chleba dorobił, zwłaszcza, że był przystojnym, dzielnie konno jeździł, tęgi do korda, zwinny do..."
(strona 32) " bem lub w szałasie, zawsze obok siebie, zawsze razem. Po dawnem niewidzeniu się, skoro napotkasz kolegę szkolnego, przywitacie się uprzejmie, podacie sobie rękę; napotkasz się z towarzyszem broni, uściskacie się serdecznie, a nieraz aż..."
(strona 33) " jaki rodzaj wybierze. Do krajobrazów nie miał żadnego pociągu, historyczny rodzaj wymagał głębokiej znajomości i ludzi i rzeczy, a może drogo okupionego doświadczenia, Michał uznał, że to nad jego siły. Portretów zrobił kilka, te..."
(strona 34) " "Maryo," rzekł do niej, jutro o tym czasie, już nie będziemy z sobą, już nas daleka przestrzeń przedzielać zacznie. Jest to pierwsza próba, przez którą przechodzić mamy, abyśmy się godniejszemi stali tej przyszłości, tego..."
(strona 35) " się po całej Europie rozchodził. Jeżeli mistrz harmonii w sercu swojem czerpał natchnienia, te przechodząc przez piękne usta Adeliny, czarującym głosem oddane, wciskały się w serca słuchaczy. Ona była duszą Rossiniego utworów, on..."
(strona 36) " na pomoc w najgwałtowniejszej nawet potrzebie, dumę mężczyzny obraża. I tu Adelina z tem spostrzeżeniem, z tą przezornością, z tym instynktem delikatności jej płci właściwym, dała sobie radę. Poznawszy od razu, że Andrzej pomimo..."
(strona 37) " biorąc ją za rękę. "Czemże ci opłacić potrafię 3 lata szczęścia, najmniejszą nie zaćmione chmurą?" Andrzeju, a odpowiedziała, "jeżelim ci dała szczęście, to się niczem odpłacić nie może! wszak ty mnie jeszcze kochasz?..."
(strona 38) " Włoch na Francyą., po raz pierwszy zawitała do Paryza, gdzie poprzedzona rozgłosem swojej chwały z największem uniesieniem przyjęta, została. Kiedy występowała na scenie, sala Opery włoskiej zostawała w oblężeniu, przepłacano..."
(strona 39) " w nim jak ślady niegdyś zażytej trucizny pozostałemi. Margrabina rej wodziła w Paryżu, a kto tylko chciał być w eleganckim świecie dobrze widzianym, kto potrzebował protekcyi, cisnął się do jej podwoi, uradowany gdy go wpuścić..."
(strona 40) " okryto; pytano o autora, szukano go wszędzie, nie znaleziono, już go nie było. Kiedy Adelina wróciła do siebie, zastała na swoim stole sześcioletni kontrakt zawarty z dyrekcya opery włoskiej w Paryżu z podwójną płacą jaką pobierała..."
(strona 41) " czy i kopii, którą nie tylko, że pierś wroga potrzaskać nie zdoła, ale czas nie był wstanie skruszyć. Tam obok pamiątek po Karolu wielkim pozostałych groźny miecz Witykinda, pancerz z karpiołuski, okrywający niegdyś waleczną pierś..."
(strona 42) " wzór bocianów i gęsi dzikich, nałożył ogromne opłaty od paszportów za granicę. Jednak nie dopiął swego celu; wprawdzie dużo ztąd wpływa do skarbu pieniędzy, ale popęd nie tylko, że nie ustał, coraz silniejszym się staje. Dla..."
(strona 43) " tło, wita płaczem życie pełne rozkoszy, ułudy, uroku? Może dlatego, że przeczuwał, że lada wicher północny zieloność mrozi a kwiaty rozwiewa, jak dziecko przeczuwa, że rozkosz pokrywa cierpienie, ułuda mami, a urok zawodzi. Alpy..."
(strona 44) " Wenecja rzucona wśrod morza, urągająca się z burzy, roztrącająca spienione fale o marmurowe posadzki kościołów i pałaców swoich, czemże się zdaje jeżeli nie fantastycznem widmem, utworem wyobraźni? A czem była owa wolność..."
(strona 45) " Kiedy ani cel ani zakres tego pisma, ani słabe moje zdolności nie dozwalają mi w opisaniu Wenecyi wystąpić jako historyk, badacz starożytności, artysta; zamilczeć jednak nie mogę o najpierwszej ozdobie tak znanej szkoły weneckiej..."
(strona 46) " zea, galerye, szkoły i rękodzielnie. Zachwycał się jedynemi w swoim rodzaju utworami złotniczemi Benvenuta Celiniego, znalazł salę teatru la scala jedną z największych i najpiękniejszych w całym świecie, a po za miastem w Villa..."
(strona 47) " Aretino 1). W kościele Santa Croce, przezwanym przez Florenczyków: Il Panteon di Firenze, pomiędzy Michałem Aniołem a Machiavelem spoczywa Alfieri, ów nieprzyjaciel despotyzmu a zarazem zawzięty wróg niepodległości ludu; Alfieri, o..."
(strona 48) " obrazów Pitti przed obrazem przedstawiającym Juliusza II. i madonną delia sedia Rafaela, a w galeryi delia mezzogiorno rzućmy okiem podziwu na tę boginią miłości wygnaną z Grecyi, przenoszącą na italską ziemię zamiłowanie..."
(strona 49) " zmyśloną epopeą. Podług was podanie o Romulesie i Remusie z wilczycą karmicielką jest bajką dla zabawienia dzieci usnutą, a Numę Pompiliusza, jeżeli istniał mianujecie szarlatanem. Ze spalenia ręki Mucyusza Scevoli zarówno się..."
(strona 50) " więcej przemawiać może do wyobraźni, jak pod Rzymem tegoczesnym, odgrzebany Rzym przedwiekowy? Szkielet wyrwany z grobu, podobny do wydobytych z lodów północnych przedpotopowych mamutów. Tam spuściwszy się do wnętrza ziem, błądząc z..."
(strona 51) " szanować nawet się zdają. 1) Tam w owych salach przezwanych salami posągów, muz, napisów, belwederu itd., kędy posadzki najdroższą wysadzane mozaiką, sufity pędzla najsławniejszych malarzy, ściany ozdobione rzeźbą i malowidłem,..."
(strona 52) " licznych akademiach umiejętności i sztuk pięknych, nieprzepuszczał pracowniom malarzy i rzeźbiarzy, a w Villach Borghese 1), Farnesina 2), Doria Pom- -------------------- Dominikana itd. Pałac Korsynich całą swą świetność winien..."
(strona 53) " z radością w sercu biegł się dowiedzieć, z nieukontentowaniera i smutkiem pochodzącym z doznanego zawodu wyszedł od hrabiny Nowodworskiej. Ona od roku wyjechała z Polski, nie przynosiła więc za sobą owego powiewu tchnącego ojczystym..."
(strona 54) " Podobnej strategii użyła hrabina Nowodworska, tym niebezpieczniej szej dla przeciwnej strony, że jeżeli się jej Michał podobał, rozkochaną w nim nie była; był to tylko kobiecy kaprys, chwilowe zachcenie, chciała go u nóg swoich..."
(strona 55) " czenie przybliżyło nas do siebie przy łóżu boleści, jakby nam przypomnieć chciało, ie cierpienie udziałem człowieka. " "Ze szczęście na tym świecie prawie niepodobnem, " rzekł Poliński, "że jeżeli go nawet doznać nam się..."
(strona 56) " W samym rogu tak nazwanego nowego miasta w Warszawie, po nad stromym brzegiem naszej rodzinnej Wisły, wznosi się nie wielki kościoł, poświęcony Boga rodzicy, z czworogranną wieżycą, zbudowany w kształcie przypominającym czasy, kiedy..."
(strona 57) " ryi i Michałowi upływał; nie spostrzegali nawet, że się lata nagromadzać zaczynaią, gdyż najmniejsza nie ćmiła im nieba, najmniejsza troska nie zakłucała spokoju. Już córka i dwóch synów pomnażało rodzinę, nad którą..."
(strona 58) " zaczynał odpowiadać, gdy usłyszał jak ktoś silnym zawołał głosem: Michale! i nim miał czas się odwrócić, Michał Poliński był w objęciach Andrzeja; od lat dwunastu dwaj bracia po raz pierwszy się spotykali. Radość była wielką,..."
(strona 59) " pozostało, wystarczyło i na utrzymanie się przyzwoite i na wychowanie dorastających dzieci Gdy w lat parę po rewolucyi umarł kapitan Bogdański, sprzedał dworek na Nalewkach, pościągał kapitaliki jakie miał u ludzi, a dokupiwszy chat..."
(strona 60) " można rządowi, że Andrzej schedę swoją od dawna wybrał, a napad graniczny dokumentami, świadkami dotąd żyjącemi i przedawnieniem nietrudno odeprzeć; tęcz na to potrzeba pieniędzy, a tych nie mamy. Zaprzeszłoroczny grad,..."
(strona 61) " do kraju z kraju wygnała, Irinndczjka znagliła wprawdzie nie tolerancja i prześladowanie rządu, namówiło przywiązanie do siebie samego. Zapowiedziana w Dublinie wystawa otworzoną została; i kiedy wybudowane na ten przedmiot gmachy..."
(strona 62) " Chwila krytyczna dla Polińskiego się zbliżała. Kró lowa powróciła do Londynu, zostawiwszy stosować rozkazy na zakupienie tego. wszystkiego, to tylko zwróciło jej uwagę, w tej liczbie znalazły się obrazy naszego malarza. Wystawę..."
(strona 63) " dziecka; wypierał się ich, odpychał od siebie! Zadrżał cały, zimny pot okrył jego czoło, obłąkanie ogarnęło zmysły, z rozpaczy do szaleństwa przyprowadzony, porwał za nóż; już chciał go w płótnie utopić i to co mu tyle lat..."
(strona 64) " potęgi były dwa wielkie; miasta Genua i Wenecya, zarzewiem handel, rękojmią bogactwa, a dokąd tylko rozciągały swe promienia, narzucały kajdany, aby posłuszeństwo utrzymać. I rzeczpospolita polska upaść nakoniec musiała. Król bez..."
(strona 65) " gielską, jedyny ratunek na mdłości; dzwonek z porcelany saskiej. Pani de Montvalais ciągnęła pasians (kabałę), a skoro jednę ukończyła, panna Wirginia pyta po cichu: "a czy powrócą?" Margrabina odpowiedziawszy: tak lub nie,..."
(strona 66) " Dodała jednak: Prosić! Pasians przestała ciągnąć, panna Wirginia poprawiła na sobie suknię, z bojaźni może, aby z niej nie spadła; wicehrabia przestał na głos czytać ulubiony dziennik, jednak go z rąk nie wypuszczał; wszystkie..."
(strona 67) " Niewdzięczny! zapomniał, iż była na świecie inna istota, która ten wieniec, o którym wspomniał, własnemi spletła rękami, jemu utorowała drogę do chwały, sobie zostawiła w podziale pamięć kilku dni szczęśliwych okupionych..."
(strona 68) " Muszę wam opowiedzieć dawną anegdotę, rzekł do otaczającej go młodzieży. "Po raz pierwszy przedstawiano w Paryżu Serairamidę Voltaira. Przepowiadał Piron, że sztuka wygwizdaną zostanie. Przypadek tak zrządził, że ci dwaj otwarci..."
(strona 69) " wiązania. Pytania i odpowiedzi bezprzestannie następowały po sobie, pochodzące nie z ciekawości próżnej, ale z tej szczerej życzliwości, ktora o wszystkiem, co nas zbliska obchodzi, dowiedziećby się chciała. Północ wybiła od dawna,..."
(strona 70) " przyjąć nie chciała. Przebiegła Francuska zrozumiała jego położenie, moie się lękała, aby ją o wsparcie nie prosił. Zapukał także do domu wicehrabiego, i te zamkniętemi zastał. Jeden l'Abbe de Monbijou, nie opuścił go w złej..."


